Główna Kadencja RM 2010-2014 Kapitulacja Koja - cze '2012

Kapitulacja Koja - cze '2012 Email

Kapitulacja i żenująca ucieczka Koja z pola bitwy.

Ostatnia deska ratunku: Koj chwyta się brzytwy.

     Świat się wali. Prezydent z ramienia Platformy Obywatelskie, partii z nazwy (czyżby tylko z nazwy?) „obywatelskiej” prosi obywateli miasta, aby nie skorzystali ze swojego obywatelskiego prawa i podstawowej formy demokracji jaką są wybory władz. Prezydent Piotr Koj opublikował w prasie ogłoszenie, że prosi wszystkich mieszkańców Bytomia „o to, aby nie brakli udziału w referendum”.

Przecież referendum jest aktem wyborczym. Takim samym w jakim on został wybrany prezydentem Bytomia. Dlaczego Piotr Koj tak kompromituje siebie i tak niezwykle ważną instytucję demokratyczną, jaką jest funkcja Prezydent Miasta?

Koj wie, że nie ma poparcia i nie wygra głosowania w referendum 17 czerwca. Sam Koj i jego stronnicy wypowiadając się na temat inicjatywy referendalnej podkreślają, że prezydent i rada zostali wybrani demokratycznie - większością głosów. I to jest fakt niezaprzeczalny. ONI utrzymują jednak, że to poparcie istnieje nadal i jest legitymacją zezwalającą na decyzje Prezydenta Koja powszechnie uznawane za złe, a nawet szkodliwe dla Bytomia.

 

     Dlaczego zatem sam Koj i jego poplecznicy nie chcą, aby mieszkańcy potwierdzili to w referendum? Wprost przeciwnie. Pamiętamy jak już w okresie zbierania podpisów pod inicjatywą referendalną zniechęcali nas do poparcia referendum, a nawet zastraszali w publikacjach prasowych, że złożenie podpisu może mieć szkodliwe skutki dla podpisujących listy poparcia. Pamiętacie, prawda. Teraz, gdy pomimo tych działań miażdżąca liczba mieszkańców poparła referendum, Koj i jego poplecznicy robią wszystko, aby zniechęcić nas do udziału w głosowaniu 17 czerwca. Dlaczego? Przecież chełpiąca się poparciem społecznym władza powinna zrobić wszystko, aby pokazać inicjatorom referendum i tym, którzy ich poparli, że to referendum wygra. Przecież tak niedawno – jak sami podkreślają – były wybory. Nic takiego się nie stało, aby wynik tych wyborów weryfikować. Propaganda ostatnich tygodni pokazuje, że Bytom we wszystkich rankingach zajmuje doskonałe miejsce. Prezydent Koj lokuje się wśród najlepszych prezydentów w Polsce. Do Bytomia przyjeżdżają ministrowie i obiecują, obiecują, obiecują.

     Dziwne i zastanawiające jest to, że wspominane wyżej rankingi jeszcze rok, dwa lata temu wskazywały Bytom jako najbardziej odpychające miasto, bez perspektyw i przyszłości, systematycznie biedniejące i upadające. W rankingach wskazujących pozytywne aspekty Bytom nie był klasyfikowany lub

kompromitacjaKoja

zajmował końcowe miejsca. Z klasyfikacją prezydenta Koja było podobnie. W tych okolicznościach ostatnia cudowna odmiana rankingów powinna jedynie wzmocnić pewność Koja i jego ekipy, że poparcie społeczne nie tylko pozostało nie zmienione, ale nawet zwiększyło się. Dlaczego zatem nie chcą tego udowodnić wygrywając referendum?

Przecież sam Koj pokazuje, że w to nie wierzy! Twierdzenie o poparciu nie jest prawdą. Jest zwykłą ściemą. Koj doskonale o tym wie. Przekonuje się o tym na każdym spotkaniu z mieszkańcami. Przekonują go trafione argumenty inicjatorów referendum, bo potwierdzają je mieszkańcy. Wie też, że za odwróceniem negatywnych dotychczas rankingów stoją konkretne działania marketingowe, a nawet konkretne osoby. Przecież lokatę wśród kilkunastu najlepszych prezydentów dostał za plany, a więc za obiecanki, nie za dowody dobrego zarządzania miastem. Akurat dowody z dotychczasowego zarządzania miastem przemawiają przeciwko niemu.

     Dlatego Koj wie, że nie ma szans na wygranie referendum. Jego jedyną szansą jest zbyt niski udział bytomian w głosowaniu 17 czerwca. Sam Koj skapitulował i zapowiedział ucieczkę z pola bitwy, jakim jest lokal wyborczy. Teraz namawia innych do bojkotu demokratycznych wyborów, choć w takich właśnie on sam został wybrany. Namawia do bierności i obojętności. Aby ograniczyć udział w referendum, wszelkie urzędowe informacje, które ma obowiązek ogłosić na stronie internetowej Urzędu Miejskiego schowano tak, że dotarcie do nich graniczy z cudem. Aktualnej listy okręgów wyborczych oraz ich granic nie sposób odnaleźć, a jeszcze niedawno na stronie Urzędu Miejskiego nie było jej wcale! Obowiązek rozklejenia urzędowych ogłoszeń na plakatach Komisarza Wyborczego wykonano tak, aby informacja ta dotarła do jak najmniejszej liczby mieszkańców. Tak komentują to sami mieszkańcy. To od Was docierają do mnie te informacje.

     Tym bardziej włączmy się do akcji informacyjnej i zachęcajmy swoich krewnych, znajomych, sąsiadów, czy współpracowników do udziału w referendum 17 czerwca. Przekażmy dalej materiały informacyjne, które do nas dotrą. Przekazujmy informację o stronie internetowej www.bytomskiereferendum.pl i o profilu „Odwołujemy Koja i Radę Miejską na facebooku. Przekazujmy pocztą mailową informacje, artykuły, zdjęcia i plakaty. Weźmy po raz kolejny sprawy Bytomia, NASZE SPRAWY we własne ręce. Mamy do tego prawo. Mamy taki obowiązek. Przede wszystkim jednak weźmy udział w głosowaniu w najbliższą niedzielę 17 czerwca. Lokale wyborcze będą otwarte od 7.00 do 21.00.

 

Dodaj komentarz